sobota, 19 czerwca 2010

eeej


eeeej elo. dzień piękny choć rozpoczęty bólem stawu łokciowego ała! za jakie grzechy się pytam. ładnie sobie człowiek ćwiczy, nie je słodkości różności a tu takie coś. o nieeeee! ja tak się nie bawię, idę do innej piaskownicy, to są nieładne robaki. powoli szykując się na przemiłe popołudnie z Madźką & Netke, rozmyślam nad tym czemu moja szafa wciąż się nie zamyka, choć dalej nie mam się w co ubrać. pogoda robi z nami co chce, więc prawdopodobieństwo że trafisz w odpowiednio dobrane ubranie jest bliskie zeru. uh.
i ta tęsknota. tęsknota zabija powoduje że masakrycznie chce mi się do Twej osoby choć na chwilkę, małą najmniejszą. mozemy nawet stac, nie musimy nic robić. wbije w Ciebie swoje niebieskie oczy i przetoczę Ciebie w siebie ładując me baterie. chodź do mnie, podejdź, stań. tęsknie.

poniedziałek, 17 maja 2010

pada.


pada,pada,pada. no ileż można?
wspominając ost weekend, jest pięknie. nowo nabyty wstręt do alkoholi przegonił stary. dzięki Baś! dzięki Siostro! chyba każdej z nas właśnie tego brakowało. dziś wyrzuciłam wszystko niepotrzebne mi rzeczy z lat licealnych. żegnaj języku niemiecki! fizyko! chemio! na wieki wieków ch*j wam no. niedługo trzeba będzie wejść w nowe życie. stanąć znowu twardo na nogach, podnieść głowę i z szerokim uśmiechem na twarzy dawać radę każdego dnia. moje najdłuższe wakacje świata będą najlepsze, zdecydowanie. i jeśli powiesz sobie w duchu że można, to można!

poniedziałek, 10 maja 2010

new life.

coś się zmienia. zmienia się na lepsze. jednak jest inaczej. to już trzecia wiosna jak zakochuje się w Tobie na nowo. miłość do Ciebie wypełnia każdą część mego ciała, każdy milimetr. dni są ciepłe, leniwe. ja też czuje że zachodzi we mnie jakaś zmiana. czas dorosnąć.
tęskno za bachą. nie lubię jak bach ryczy, bach do piątku. <3

czwartek, 8 kwietnia 2010

spójrz.

to dziwne i zaskakujące na jak wiele stać organizm ludzki w obliczu zagrożenia. naprawdę. mój ostatnio wariuje, pochłaniając ogromne ilości wiedzy, niekoniecznie potrzebnej do życia, czy do szczęścia. bywa. i choć bym zajęła swój czas milionem innych rzeczy, mój świat jak na tą chwilę składa się z wielu stron oprawionych w miękkie bądź twarde okładki. już niedługo. już niedługo koniec tego szajsu.

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

fenomenalne powierzchnie tnące


pieniądz jest tematem rzeką, jednak pisanie o nim jak do tej pory idzie mi jak krew z nosa. mała lampka nad głową brzęczy wibrując, co jest nieomylnym znakiem, że zaraz zaświeci. taaak świeć świeć, nie przejmuj się rachunkami za prąd ani innymi tego typu rzeczami. świeć ile się da. moja osoba wyznaczyła dziś sobie termin, ostateczny, końcowy, na napisanie prezentacji maturalnej. będzie to walka zacięta, z wynikiem 1:0 dla mnie, więc na co czekasz, idź postaw zakłady, choć raz w życiu coś wygrasz.

choć jest za późno na jedzenie, ta potrawa złamałaby wszelkie zasady.
nielubięponiedziałków.