czwartek, 8 kwietnia 2010

spójrz.

to dziwne i zaskakujące na jak wiele stać organizm ludzki w obliczu zagrożenia. naprawdę. mój ostatnio wariuje, pochłaniając ogromne ilości wiedzy, niekoniecznie potrzebnej do życia, czy do szczęścia. bywa. i choć bym zajęła swój czas milionem innych rzeczy, mój świat jak na tą chwilę składa się z wielu stron oprawionych w miękkie bądź twarde okładki. już niedługo. już niedługo koniec tego szajsu.

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

fenomenalne powierzchnie tnące


pieniądz jest tematem rzeką, jednak pisanie o nim jak do tej pory idzie mi jak krew z nosa. mała lampka nad głową brzęczy wibrując, co jest nieomylnym znakiem, że zaraz zaświeci. taaak świeć świeć, nie przejmuj się rachunkami za prąd ani innymi tego typu rzeczami. świeć ile się da. moja osoba wyznaczyła dziś sobie termin, ostateczny, końcowy, na napisanie prezentacji maturalnej. będzie to walka zacięta, z wynikiem 1:0 dla mnie, więc na co czekasz, idź postaw zakłady, choć raz w życiu coś wygrasz.

choć jest za późno na jedzenie, ta potrawa złamałaby wszelkie zasady.
nielubięponiedziałków.